Archiwum

„Inna miłość” w świecie starożytnym

By  | 

Homoerotyzm był zwłaszcza w XX wieku przedmiotem wielu dociekań, prac naukowych, opisujących obyczaje zwłaszcza cywilizacji greckiej i rzymskiej, chociaż motywy homoseksualne istniały w kulturze wielu starożytnych ludów. Badacze niejednokrotnie wyciągali przeciwstawne wnioski i opinie.

Starożytna Grecja jest interesującym obiektem poznania, ponieważ pozostało z niej wiele dzieł, zapisów kronikarskich i legend. Współczesne badania naukowe na temat istoty tego zagadnienia pozwalają inaczej spojrzeć na „problem” homoerotyzmu. Hans Licht (Paul Brandt) w 1925 roku w książce Sittengeschichte Griechenlands pisał m.in. o greckim rozmiłowaniu w pięknie męskiego ciała: „była najpiękniejszą z płci, ideał piękności ucieleśniali chłopcy i młodzieńcy”. Nie ulega wątpliwości, że wszystko, co kulturę Greków uczyniło wielką, jest mniej lub więcej efektem faworyzowania tego, co męskie w życiu publicznym i życiu miłosnym jednostki. Homoerotyka znajduje się tak bardzo w centralnym punkcie kultury greckiej, że można uważać, że ta bez miłości do chłopców obrałaby zupełnie inną drogę.

Jednak dla wielu historyków tolerancyjny stosunek starożytnych Greków do homoseksualizmu był skazą na ich kulturze. Na przykład Pierre Laveque w książce „Świat grecki” (wyd. polskie z 1973) roku pisze o degeneracji w dziedzinie seksualnej i ciemnych stronach cywilizacji greckiej. Inni, jak Erich Bethe, odkrywali na nowo znaczącą rolę miłości seksualnej, byli pomawiani, że dają upust chorej wyobraźni erotycznej, czy że chcą uczynić ze starożytnej Hellady jakiś raj dla zboczeńców (Henri Irenee Marrou). Licznym badaczom starożytnych kultur trudno pozbyć się swoich uprzedzeń i zdobyć się na naukowe podejście do zjawiska. Przykładem może być Krystyna Łyczkowska w książce wydanej w 1996 roku „Miłość i seks w kulturach Wschodu starożytnego” homoseksualizm zalicza do dewiacji, plasując pomiędzy kazirodztwem a sodomią.

A przecież seksualizm jest rdzeniem osobowości, orientującym ludzi w świecie zjawisk natury, nie jest wartością samą w sobie. Jednak poddanym nieustającej presji świata kultury, odwiecznie budowanego na zasadzie dominacji heteroseksualnej większości. Dlatego orientacje mniejszościowe odbierane są jako zagrożenie stanowionego przez większość porządku.

Duch homoerotyzmu odgrywał ważną rolę od zarania dziejów ludzkości, w kulturze starożytnych Egipcjan, ludów celtyckich i germańskich, także Sumerów, Kananejczyków i Żydów. Szczególnie silny wpływ miał na oblicze grecko-rzymskiego porządku społecznego, na literaturę, sztukę i filozofię.

W systemie wychowania w Atenach i w Sparcie duch homoerotyzmu znajdował się u źródeł tebańskiej organizacji wojska. Ze źródeł tych czerpali Rzymianie, wzbogacając dziedzictwo kulturalne ludzkości.

Według greckiej myśli wojskowej najlepszymi wojownikami byli homoseksualiści, którzy prędzej daliby się zabić niż mieliby stracić w oczach ukochanego. Źródła mówią, że wystawiony przez Teby Święty Hufiec składał się ze 150 par tzw. miłośników i lubych. Miłośnicy uczyli lubych bycia wojownikami. Gdy luby osiągał 18. rok życia i był wpisany na listę obywateli miasta to wówczas miłośnik ofiarował mu zbroję. Tebańczycy uważali, że mężczyźni połączeni więzami miłości dają sobie dobry przykład, wspierają się bardziej niż inni, tym samym są waleczniejsi. Dla wielu starożytnych Greków prawdziwa miłość łączyła tylko miłośników i lubych. Odgrywało to znaczącą rolę w mitologii, kulturze i oraz ustroju państwa.

Mityczny bohater Jalaos (uważany za kochanka Heraklesa) był patronem młodzieży tebańskiej. Podczas przysięgi na świadka wzywano Heraklesa. Ceremonia była aktem publicznym. Wojownicy Świętego Hufca wierzyli, że Jalaos na polu walki osłania ich swą tarczą. Wódz Pelopidas zerwał z tradycją dzielenia wojowników na grupy. W bitwie ze Spartanami pod Tegyrą w 375 r. p.n.e. zwarcie walczący hufiec rozbił i zmusił do ucieczki liczniejsze wojska. Odtąd hufiec walczył zwarcie, według zasady: razem zwyciężyć, lub razem umrzeć.

Święty Hufiec zwycięsko bił się pod Leuktrami w 371 r. p.n.e., gdzie Teby rozbiły dwukrotnie większy, liczące 12 tysięcy ludzi wojska Sparty. W bitwie dowodził Pelopidas. Gdy w 362 r. p.n.e. powtórnie dowodził w bitwie pod Kynoskefalaj poprowadził do natarcia konnicę i Święty Hufiec. Wyprzedził swych wojowników i samotnie natarł na nieprzyjaciela i poległ w chwili gdy jego wojska zwyciężały.

W 338 r. p.n.e. wielkość Teb i sławę Świętego Hufca pogrzebano na polu bitwy pod Cheroneją. Po bitwie 2 sierpnia o zmierzchu zwycięski Filip II (ojciec Aleksandra macedońskiego) objeżdżał pobojowisko. Jego uwagę zwróciła grupa splątanych martwych wojowników. Leżeli jeden obok drugiego, tak jak walczyli, miłośnik obok lubego. Trzystu ludzi rzuciło się na włócznie Macedończyków. Leżeli z orężem. Na wiadomość, że hufiec ten tworzyli miłośnicy i lubi, zapłakał i powiedział: Niech będą przeklęci ci, co mają tych ludzi w podejrzeniu, że czynili lub znosili coś haniebnego.

Klęska pod Cheroneją zrodziła legendę Świętego Hufca, formacji utworzonej w 379 r. p.n.e. przez tebańskiego wodza Gorgidasa podczas wojny ze Spartą. Składał się on z trzystu starannie dobranych kochanków-wojowników, utrzymywanych i uzbrojonych na koszt miasta. Stacjonowali w twierdzy na Kadmei. Starsi z nich byli miłośnikami (zgodnie z greckim zwyczajem), efebowie zaś, młodsi w wieku 16-20 lat lubymi. Możliwe, że pozostawali nimi do 30 roku życia, a nawet dłużej, podobnie jak u Dorów.

Na mogile poległych wojowników Świętego Hufca pod Cheroneją, postawiono wielkiego kamiennego lwa, nie umieszczono jednak na niej żadnego napisu. Teby zaś zostały zajęte, przez Filipa, a trzy lata później zostały zburzone przez jego syna Aleksandra, a mieszkańcy zostali sprzedani w niewolę.

W 1879 roku rozkopano mogiłę Świętego Hufca. Okazało się, że spoczywa w niej nie trzystu, lecz dwustu pięćdziesięciu czterech wojowników ułożonych w siedmiu rzędach. Może czterdziestu sześciu było rannych i przeżyło bitwę? A może ich ciała zostały przewiezione do Teb i tam pochowane?

wadowice24