Archiwum

Gra wstępna

By  | 

Chociaż poseł PiS Bartosz Kownacki nie widział nic obraźliwego w użytych przez niego nie tak dawno słowach „pedalska tęcza”, to bez wątpienia określenie „pedalski” ma zazwyczaj znaczenie pejoratywne – nieważne, czy mowa o t-shircie, fryzurze czy muzyce. Nieco inaczej używane jest to słowo przez same osoby homoseksualne. Sam dość często mówię do chłopaka lub kolegów, że zachowują się „pedalsko”, stosując oczywiście ten wyraz raczej humorystycznie, czasem pieszczotliwie, a więc zupełnie odwrotnie, niż zakłada powszechne rozumienie terminu.

Kiedy parę lat temu zakładaliśmy Muzykę pedalską (w polskich kinach leciał wtedy „Zupełnie inny weekend”, a znane z ciekawych produkcji The Sword wypuściło pełnometrażową wersję „I Want Your Love!”), chcieliśmy, żeby nazwa naszego fanpejdża odbierana była właśnie jako trochę zabawna, trochę dobrotliwa i (już nie trochę, a zdecydowanie!) pozytywna. I chyba się udało, ale może nie wszyscy od razu zrozumieli, o co nam chodzi. Zdarzały się nawet osoby, które pisały do nas na privie pełne oburzenia wiadomości w stylu „Ej, mieliście się nabijać z pedałów, a ich promujecie!”. Większość naszych fanów chyba jednak wie, że my tych pedałów nie tylko promujemy, ale i lubimy, a nawet – omg lol – niektórzy z nas (choć nie wszyscy!) sami są pedałami.

Czym jest zatem sama muzyka pedalska? Może to muzyka tworzona przez osoby nieheteronormatywne – zarówno mainstreamowe ballady George’a Michaela, jak i bardziej niszowe, wzruszające kawałki Antony and the Johnsons? A może to kampowe, obsypane brokatem i cekinami hymny pedalskich diw, od Judy Garland po Cher? Może piosenki o pedałach i dla pedałów, jak Born This Way Lady Gagi? Każda odpowiedź będzie dobra i każda będzie niepełna. Pedalstwo w muzyce to coś nieuchwytnego, coś indywidualnego, co można odkryć nawet tam, gdzie nikt się tego nie spodziewa – dla mnie np. pedalskie są niektóre utwory The National, Rollercoaster pana znanego jako Mrozu czy – mówiący przecież o miłości heteronormatywnej – „Wspaniały świat” z disnejowskiego Alladyna. Jednym słowem: dla każdego muzyka pedalska może być czymś innym i to jest chyba w niej najfajniejsze. Dlatego też na naszym fanpejdżu sąsiadują ze sobą Elton John i Katy Perry, Frank Ocean i uczestnicy programu Twoja twarz brzmi znajomo, FKA Twigs i Zbigniew Wodecki. W tym wszystkim jest coś pedalskiego, czasami jawnie, czasami w sposób ukryty, a czasami wbrew zamiarowi twórców. My prezentujemy taką muzykę jako pedalską, ale to od odbiorców zależy, jak odbiorą dany utwór, jaki nadadzą mu sens w procesie interpretacji. Skoro można queerowo czytać Hemingwaya, to dlaczego nie posłuchać queerowo Sufjana Stevensa?

A tak na poważnie: fajnie by było, gdyby kiedyś – może także dzięki nam – słowo „pedalski” stało się w języku polskim afirmatywnym określeniem tożsamości osób nieheteronormatywnych. Podobną przemianę przeszło przecież angielskie „queer” – kiedyś było to przede wszystkim pojęcie o zabarwieniu negatywnym, odpowiednik naszego „pedalski/pedalska”. W pewnym momencie się to zmieniło: dziś „queer” to w dużej mierze określenie pozytywne, wydarte osobom stosującym je jako obrazę, wykorzystywane przez osoby lgbtitd. do samookreślania się. Spróbujmy i my „ukraść” słowo „pedalski”, uczyńmy je swoim, zmieńmy jego znaczenie! A tak na marginesie – „studia pedalskie” brzmią zdecydowanie lepiej, niż angielskie „queer studies”.

wadowice24